Zmienność pracy

zmienność pracyTa specyficzna zamienność pracy wykonywanej przez mechanizmy i pracy ręcznej nie występuje w innych dzie­dzinach techniki. Budynek nowoczesny może zmontować z prefabrykatów garstka montażystów lub może go w niegorszej jakości wykonać bez pomocy mechanizmów i urządzeń duża załoga rzemieślników i pomocników. Natomiast armia najwyżej wykwalifikowanych fachow­ców nie wykona ręcznie nowoczesnego samolotu odrzu­towego.Mało szans na uprzemysłowienie mają niektóre kierunki projektowania architektonicznego, które zaczy­nają się szerzyć w ostatnich latach w USA i w wielu in­nych krajach. Powstały one bądź pod wpływem rzeźby i malarstwa abstrakcyjnego (kierunki nazwane „pop- architecture”, „.nowym brutalizmem” lub „sculpture environmental”) bądź też stanowią swoistą formę powrotu do pseudonowoczesnej dekoracyjności i orna­mentyki. Nie można ich jednak utożsamiać z poważnymi próbami zastosowania nietradycyjnych konstrukcji w bu­downictwie, jak łupin, konstrukcji fałdowych itd. O ile bowiem wspomniane kierunki poszukują wyłącznie frapu­jącego efektu plastycznego i w istocie należą raczej do rzeźby, aczkolwiek udostępnionej również od wewnątrz, o tyle próby te wyciągają w formie logiczne wnioski z praw statycznych, rządzących nową konstrukcją. Niemniej jed­nak można przypuszczać, że pod wpływem rozszerzającego się uprzemysłowienia nastąpi pewne ograniczenie swobo­dy poszukiwań formalnych w architekturze. Inaczej mó­wiąc: wymagania technologiczne produkcji uprzemysło­wionej w budownictwie sprzyjają — co najmniej na ra­zie— pewnemu konserwatyzmowi w kompozycji architek­tonicznej. W ten sposób modernizm lat trzydziestych z niewielkimi odmianami ma wszelkie szanse pozostania stylem budownictwa masowego XX wieku. Bardziej swobodne zasady kompozycji architektonicznej będą się prawdopodobnie mogły rozwijać tylko w zakresie bu­dowli indywidualnych o przeznaczeniu specjalnym, które nie będą realizowane metodami uprzemysłowionymi. A więc takich gmachów jak opery, muzea itd.

Czy oznacza to, że uprzemysłowienie jest równoznaczne z zubożeniem twórczości architektonicznej i doprowadzi do ograniczania pola działania architektury? Czy pod wpływem tych procesów architektura nie przestanie być sztuką? Czy w tych warunkach architekta nie powinien zastąpić naukowiec lub zgoła mózg elektronowy, który otrzyma odpowiedni program do rozwiązania?

Wątpliwości te nie są całkowicie bezpodstawne. Jeżeli niektóre obiekty budownictwa masowego, na przykład budynki mieszkalne, zostaną w pełni objęte wielkoprze­mysłową produkcją przez „fabryki domów”, to rola ich projektanta niewątpliwie upodobni się do roli projektanta form przemysłowych — tzw. designera. Stopień swobody twórczej projektanta będzie jeszcze bardziej ograniczony, gdyż do dotychczasowych warunków ograniczających dojdą nowe, wynikające z właściwości technologicznych i ekonomicznych przemysłowego procesu produkcyjnego. Jest to proces naturalny i przebiegający w projektowa­niu architektonicznym od wieków. Dlatego właśnie jego skutki nie były poprzednio tak odczuwane, jak w obec­nym okresie szybkich przemian. Projektant kamiennej katedry gotyckiej mógł jeszcze każdemu ciosowi kamien­nemu nadać indywidualny kształt, aby dopasować go do koncepcji kompozycyjnej całości. Przejście na ujednoli­cony element cegły ograniczyło tę swobodę i zmusiło go do uwzględnienia w kompozycji rygorów wymiarowych narzuconych tym elementem. Wprowadzenie większych od cegły elementów wniosło dalsze ograniczenia. W bu­downictwie wielkcblokowym wymiar elementu niezmien­nego wzrósł już do metra, w wielkopłytowym do kilku metrów.

Comments are closed.